wtorek, 25 kwietnia 2017

Biegły sądowy usprawiedliwia gwałcicieli w Polsce

Byłam zszokowana, kiedy przeczytałam wypowiedź seksuologa i biegłego sadowego Krzysztofa Boćkowskiego na temat przemocy seksualnej, że to kobiety „często same prowokują i doprowadzają mężczyzn do tych sytuacji”. W swojej naiwności sądziłam, że stwierdzenia „sama się o to prosiła” odeszło już do lamusa. A przynajmniej, że nie posługują się nim specjaliści. Niestety w naszym anty-kobiecym społeczeństwie seksuolog i biegły sądowy w jednym może swobodnie obwiniać ofiary gwałtów za przemoc, której doświadczają.

Przykładowo, gdy kobieta umawia się na randkę, nie jest chyba świadoma, kolokwialnie mówiąc, że mężczyzna zawsze jest nastawiony na seks” – tłumaczy Krzysztof Boćkowski. Nie oszukujmy się proszę, że mamy do czynienia z jakąś kuriozalna wypowiedzią, to jest opinia seksuologa, wieloletniego biegłego, to jest głos dużej części polskiego społeczeństwa. Ten człowiek zapewne wielokrotnie te opinie wygłaszał i nikt się temu dziwił, nikt nie protestował i nie zaprzeczał kompetencjom tego „specjalisty”. Wyobrażacie sobie mieć kogoś o takim sposobie myślenia jako eksperta na sali sądowej podczas sprawy o gwałt? Spójrzmy prawdzie w oczy, żyjemy w kraju, gdzie kobiety wciąż uginają się pod przytłaczającym pręgierzem narzuconej im z góry winy. A są winne nawet wtedy, kiedy zostają brutalnie wykorzystane. Mężczyznom można więcej, bo mają na to społeczne przyzwolenie i zawsze znajdzie się dla nich jakieś usprawiedliwienie. Pora powiedzieć stop tym przerażającym uprzedzeniom.

„Sama się o to prosiła”

 „Czego się spodziewała, skoro poszła z nim do mieszkania?”, „sama tego chciała” „sprowokowała go”, czy nie są to zdania, które każdy z nas miał już okazję w swoim życiu usłyszeć? Tym bardziej oburza wypowiedź „seksuologa” Boćkowskiego, bo wzmacnia powszechnie znane, krzywdzące kobiety stereotypy.

Ta brudna logika opiera się na założeniu, że ofiara sama była sobie winna. Jeśli znała sprawcę, jeśli jej brutalnie nie okaleczył i jeśli przeżyła, to o co cały raban? Tylko tyle, że w trakcie zabawy „jej się odwidziało”? Z takiego myślenia wyłania się obraz mężczyzny, który jest jak dzika bestia i nie potrafi się kontrolować oraz kobiety, która jeśli akurat jest 2.00 nad ranem, ma na sobie krótką spódnice i makijaż, albo zgodziła się być sama na sam z mężczyzną, to automatycznie akceptuje przemoc seksualną.

Większość kobiet, które znam, doświadczyło w swoim życiu przemocy seksualnej. Ja sama nie stanowię w tym obszarze wyjątku. Stereotypowo gwałt kojarzy się z nieznanym sprawcą atakującym w ciemnej uliczce. Prawda jest taka, że większość ofiar zna swojego gwałciciela: to są gwałty na randce, w dyskotece, na imprezie, przemoc na tle seksualnym w gabinecie lekarskim. Pisarka Naomi Wolf tak ujęła powszechność tego problemu: „Gwałt zdarza się częściej niż leworęczność, alkoholizm i ataki serca”. Trzeba myśleć o tym, co naprawdę działa w zakresie przeciwdziałania przemocy seksualnej.

Zacznijmy od tego, co na pewno nie przeciwdziała przemocy seksualnej: zawstydzanie i obwinianie kobiet. A teraz wyjaśnijmy sobie, bo to jest bardzo proste, co naprawdę naraża kobiety na niebezpieczeństwo. Nie wyzywający strój, nie zmysłowy taniec na dyskotece, nawet nie alkohol i zawieranie przypadkowych znajomości. Już czuję, jak nerwowo kręcicie głową, przecież przed tym wszystkim ostrzega się dziewczyny i kobiety w tzw. trosce o ich bezpieczeństwo. A jednak to nie są okoliczności, które narażają je na gwałt. Dla każdej kobiety i dziewczyny największym i podstawowym zagrożeniem jest znalezienie się w zasięgu działania gwałciciela. Wierzcie mi, można być zapiętą pod samą szyję, mieć na sobie znoszone adidasy, a na głowie wielki szary kaptur, a i tak jesteśmy w niebezpieczeństwie, jeśli w pobliżu znajdzie się gwałciciel. Z drugiej strony można tańczyć na stole w krótkiej, obcisłej sukience i być całkowicie bezpieczną, jeśli wokół nas nie ma osoby gotowej do użycia przemocy seksualnej.

Za przemoc seksualną zawsze winę ponosi sprawca

To nie powinno ulegać żadnej wątpliwości. I to on powinien się wstydzić, a zgwałconej kobiece należy się wsparcie. Jak daleko nam do tego idealnego świata przypomina nam wypowiedź seksuologa i biegłego sądowego Krzysztofa Boćkowskiego. Żeby zmniejszyć skalę przemocy seksualnej, trzeba zejść na ziemię i trzeźwo spojrzeć na normy, którymi w tym zakresie kieruje się społeczeństwo. Musimy skończyć z głęboko zakorzenionym przekonaniem, że chłopcy i mężczyźni mają swoje potrzeby, a koniec końców to kobieta zawsze sama sobie jest winna, bo przecież „jak suka nie da, to pies nie weźmie”.

Żyjemy w kulturze, w której kobiety nie pyta się o zdanie w kwestii tego, jak daleko mężczyzna może się posunąć. Przypomnę, że do 80% przypadków przemocy seksualnej dochodzi nie w ciemnym zaułku, ale w mieszkaniu, do którego dałyśmy się zaprosić, czy na dyskotece, na którą wybrałyśmy się z własnej nieprzymuszonej woli. W takich sytuacjach mężczyźnie przypisuje się prawo do tego, żeby sam „wyczuł jak daleko kobieta pozwoliła mu się posunąć”. Mężczyzna w sytuacji intymnej nie pyta, bo kulturowo przyjęte jest, że on po prostu „czuje i wie, na ile może sobie pozwolić”. Zazwyczaj niewiele potrzeba ze strony kobiety, żeby mężczyzna „poczuł”, że może „iść na całość”. Większość ludzi w naszym kraju zgodnie uważa, że dopuszczając mężczyznę do pewnej granicy, kobieta traci prawo do swojego „nie”. Skoro dała się zaprosić na drinka, to nie powinna dziwić się, że on teraz chce się z nią przespać. Jeśli pozwoliła mu dotknąć cycków, powinna przewidzieć, że potem będzie chciał czegoś więcej. Zresztą jak wieść gmina niesie, kobieta nawet jak mówi „nie”, to myśli „tak”, prawda? Ta brudna logika powoduje, że nie tylko mężczyźni, ale nawet kobiety nie wierzą w obowiązek poważnego traktowania kobiecego „nie”.

Kobiety, które doświadczyły przemocy na tle seksualnym, która nie pasuje do jej najbardziej ekstremalnej formy (nieznany napastnik w krzakach z nożem w ręku), mają problem z określeniem tego, czego doświadczyły jako gwałtu. Kiedy sprzeciw kojarzony jest tylko z krwawą walką o życie, wtedy kobiece „NIE” nie jest szanowane przez chłopaków na randkach, przez znajomych, lekarzy i tego gorącego faceta, którego właśnie poznały. Wtedy pojawia się też problem z nazwaniem gwałtu jego prawdziwą nazwą. Poczucie winy, wstyd, obwinienie się za to, co zaszło oraz wypieranie, to emocje, które towarzyszą kobietom, które zostały skrzywdzone. Bycie zgwałconą stygmatyzuje... ofiarę. Nie potrafiła wyznaczyć granic, dopuściła sprawcę zbyt blisko siebie, nie jest w stanie udowodnić, że stała jej się krzywda. Gwałt nie jest nazywany gwałtem, ale: „przykrym doświadczeniem, po zbyt dużej ilości alkoholu”, „zadawaniem się z niewłaściwym facetem”, „złą przygodą, o której chce jak najszybciej zapomnieć”.

Piętnować należy sprawców przestępstw i tych, którzy wynajdują dla nich usprawiedliwienia. Już czas edukować zarówno mężczyzn, jak i kobiety, że do bezpiecznego i wyrażającego szacunek dla drugiej osoby seksu konieczny jest poważny i autentyczny wysiłek, by usłyszeć przyzwolenie drugiej strony. Żeby wspomóc ten proces, stworzona została koncepcja Entuzjastycznego Przyzwolenia.

Entuzjastyczną Zgoda zamiast przyzwolenia na przemoc

Główna myśl koncepcji Entuzjastycznego Przyzwolenia jest prosta: mężczyzno, nie inicjuj aktu seksualnego, dopóki nie masz entuzjastycznego przyzwolenia partnerki. Tylko seks za obopólną zgodą jest ok. Nie chodzi o seks z partnerką, która jest niezdecydowana, zdenerwowana czy zakłopotana. Nie chodzi o seks z osobą, która jest milcząca albo nie reaguje, choć nie sprzeciwia się aktywnie, kiedy zaczynasz uprawiać z nią seks. Nie chodzi o wypowiedziane znużonym głosem, choć nie wyrażające wprost odmowy słowa typu: „Ok, niech już będzie”. Entuzjastyczna zgoda oznacza entuzjastyczną partnerkę. Kobietę, która reaguje z pasją, całuje szyje, plecy, wypowiada słowa w stylu: ”Tak!” albo „O mój Boże, nie przestawaj!”. Dobry, pełen szacunku, radosny seks oznacza podejście do niego jako do działania, które podejmujemy wspólnie z partnerką, a nie w opozycji do niej, napierając na nią albo działając w sposób, który ma „ją rozmiękczyć”, czy uśpić jej czujność.

Idea Entuzjastycznej Zgody jest moim zdaniem najlepszym narzędziem do edukowania chłopców i mężczyzn, na czym polega uczciwy seks. Także pomaga kobietom zrozumieć własne granice w ich seksualnych relacjach. Dzięki takiemu podejściu obie strony mają szansę zrozumieć siebie oraz swoje pragnienia, a także zrozumieć drugą stronę i jej pragnienia.

Kiedy rozpoczynam rozmowę z kobietami na temat Koncepcji Entuzjastycznej Zgody, proszę je, żeby zadały sobie pytanie: Na ile ich ciało należy naprawdę do nich? Czy czują się w posiadaniu każdego centymetra swojej skóry? Czy należą do nich tylko najbardziej wrażliwe punkty na mapie ciała? O zgodę na co chcą być pytane? Na penetrację? Całowanie? Przytulanie? Większość kobiet jest zaskoczona, jak często nie życzyłyby sobie dotyku i różnych zachowań, gdyby ktoś je o to zapytał, dał im szansę powiedzieć „nie”. W sytuacji, kiedy mężczyzna nie musi zadawać sobie trudu zapytania o to, jak daleko może się posunąć, oraz nie jest zainteresowany uzyskaniem przyzwolenia na uścisk, pocałunek czy dotyk, kobiety akceptują zachowania, na które nie mają ochoty. Z drugiej strony w seksie kobiety nie dostają tego, czego pragną, bo o to nie proszą. Nikt nas nie uczy, że komunikacja jest tak ważna, że liczy się opinia drugiej osoby, a nie tylko jej fizyczna dostępność.

Uzyskanie głośnego i wyraźnego „TAK” jest jedyną formą zgody na seks. Uzyskanie tej zgody w przeszłości nie oznacza, że nie musisz o nią pytać następnym razem. Zgoda na jedną rzecz nie oznacza automatycznie zgody na inną. Może dałam się zaprosić do twojego mieszkania, ale nie mam ochoty kochać się w nim z tobą. Może chciałam tego pół godziny temu, ale nie chcę tego teraz. Może myślałam o seksie z tobą, ale nie chcę brać twojego penisa do ust. Może byłam napalona na ciebie, ale nie w towarzystwie twoich kolegów. Brak Entuzjastycznej Zgody na seks oznacza, że to jest gwałt i tak powinien być traktowany.

Joanna Keszka

Dodaj do:
Facebook Wykop Blip Śledzik Twitter

Dodajesz komentarz jako gość

Skomentuj

Fill in the blank
komentarze (16)
sortowanie: najstarsze/najnowsze
gość

Świetny tekst. Dam go przeczytać córce. Ma 11 lat.

gość

Tragedia jest z tymi seksuologami w Polsce.... A Lechosław Gapik? :/

gość

Ciekawe jak się "biegły" zachowuje w takiej sytuacji sam na sam i czy się usprawiedliwia sytuacją?

Nóż się w kieszeni otwiera .
Straszne .
Zawsze powtarzałam i powtarzam

....Mam PRAWO iść nago, o północy ,przez park i NIKT nie ma prawa mnie tknąć..!.....

Tak wychowuję swoich synów .(też dam im się zapoznać z tym artykułem )
Myślę ,że edukacja powinna być już na poziomie dzieci .
Tradycyjne zachowanie kiedy to przysłowiowy "Jasio" ciągnie "Zosię "za warkocze ,a wszyscy w koło się śmieją ,dopingują .
To przyzwolenie na przemoc .
Jak brat bije siostrę ,szturcha ją ,itp. to przyzwolenie na przekroczenie jej osobistej strefy ,nie wspominając o przemocy .

Czytając ten artykuł nasunęła mi się pewna myśl ...stara zresztą ...
"oko za oko ..."
Co by tacy panowie powiedzieli ,jakby karą byłby gwałt na nich ?

no przecież, to nic TAKIEGO ...

gość

Strasznie infantylne i feministyczne podejście do tematu. Czyli co, kobieta nie musi używać rozumu, moze ubierać sie jak prostytutka, łazić po obcych domach, kusić mężczyzn dla zabawy i uważać sie za bezpieczną bo mężczyzna ma prawny zakaz gwałtów? Teoretycznie kradzieże tez są niegodne z prawem, a jakoś nie chodzimy z portfelem wywalonym na wierzch w otwartej torebce, włamania tez są niezgodne z prawem a montujemy kraty w oknach, drzwi antywłamaniowe, wynajmujemy firmy ochroniarskie. Czemu zamykamy samochody i nie zostawiamy w nich klucza, skoro nikt nie ma prawa ich ruszyć. Przecież mam prawo zostawić otwarty samochód z kluczem w środku (nawet z włączonym silnikiem) a nikt nie ma prawa go zabrać. Wychodzi na to drogie panie, że dobra materialne maja wiekszą wartość i nie podchodzicie do nich już tak lekkomyślnie jak do własnego ciała. Są normalni mężczyźni, ale moze pora uświadomić sobie, że istnieją jednostki aspołeczne i lepiej zadbać samemu o bezpieczeństwo niż bezmyślnie wierzyć w cudowne działanie zakazu prawnego i liczyc na dobre maniery i moralność sprawcy. Nawet jeśli za gwałty bedą kary dożywocia to i tak bedą sie zdarzały.

No jasne .
Przecież NIKT nie ma własnego rozumu ...biedaki nie mogą się oprzeć .Bo goła ? Bo ma kurtką kieckę ?Czy wypiła więcej niż powinna ?
Wniosek z tego że każdy z nas jest złodziejem .
Zostaw kluczyki i sprawdź .

Urażony samiec ?

gość

Wniosek z tego jest taki, że kieruje sie w życiu zasadą ograniczonego zaufania. Nie spijam sie na imprezach, nie chodzę z gołą d..ą, nie daje facetowi niejasnych sygnałów i nie budzę sie rano w obcym domu zastanawiając się czy może ktoś mnie "zgwałcił" jak byłam zalana w trupa. Po co ryzykować i później płakać. Dla mnie może Pani się spijać i łazić ubrana jak chce, nie moje ciało, nie mój problem. I już też nie przesadzajmy, że jak ktoś idzie w mini po ulicy, to zgwałcą. Śmieszy mnie jeszcze stwierdzenie, że jedyną formą zgody jest wyraźne TAK i że facet ma zawsze pytać. Czy ja nie mam języka, nie umiem wyjść, odepchnąć, że facet ma mnie pytać: "czy mogę uzyskać twoją entuzjastyczną zgodę na jednorazowy seks ze mną?". No i powinien oczywiście ustalić scenariusz, bo oczywiście ona w trakcie nie potrafi powiedzieć sama, tylko trzeba księżniczkę o wszystko pytać. W sumie to powinien pytać też w trakcie, bo moze ona sie rozmyśli i nie będzie umiała powiedzieć. Sprowadza sie to do tego, ze mogę iść do obcego faceta do domu, łazić w bieliźnie po jego domu, kusić go, dać się upić, potem moze w upojeniu zgodzić sie, a jak rano uznam, ze nie miałam na to właściwie ochoty i sytuacja wymknęły sie spod kontroli, to żeby nie wyjść na dziwkę oskarżę go o gwałt. Swojego faceta też oskarżę o gwałt, bo jak ostatnio uprawialiśmy seks, to mnie nie zapytał. W sumie faceci, którzy chodzą do łóżka z łatwymi jednorazowymi panienkami powinni sie liczyć z takimi oskarżeniami, wiec można uznać ze i jedna i druga strona są siebie warci, wiec nie współczuje im.

gość

"....Mam PRAWO iść nago, o północy ,przez park i NIKT nie ma prawa mnie tknąć..!.....
Tak wychowuję swoich synów .(też dam im się zapoznać z tym artykułem )".
Ciekawe czy gdyba miała Pani córki, to dawałaby jej rady o "chodzeniu nago o północy", czy raczej uświadamiały o dbaniu o własne bezpieczeństwo.

Nie napisałam ,że nie mam córek .Znają swoją wartość .
Co w dzisiejszych "net owych" czasach jest o to ciężko .
Kiedy wszystko w koło takie dostępne i takie chętne .

Widzę ,że trudno pojąć sens wypowiedzi .
Pisałam ,że już od najmłodszych lat chłopiec powinien wiedzieć ,że nie może brać sobie ,bo tak mu się chce /podoba /ma ochotę .
Czy WINNE są obie strony ?!
POMYŚLCIE ZANIM coś napiszecie !

tu nie ma jak na razie MOWY o gwałtach na MĘŻCZYZNACH!!!

gość

Brawo. Świetny artykuł. Czy dobrze zrozumiałam - jednostki aspołeczne są zwolnione z używania ,,rozumu,,???

gość

Nie, źle zrozumiałaś... ale Ty nie musisz używać swojego rozumku też :)

gość

Erotyka to nie umowa sądowa z notariuszem. Wiele kobiet nie jest w stanie wyrażać entuzjastycznej zgody na seks ze względów psychicznych a wielu mężczyzn taka deklaracja by zniechęciła nie tylko do seksu. Wiele kobiet oskarżyłoby o gwałt bez powodu, aby z różnych powodów wykończyć faceta, nie mówiąc o broni przy rozwodzie nie koniecznie z jego winy. To Ci najdelikatniejsi, najlepsi i najciekawsi pierwsi zastosowaliby pelny dystans, bo gwałcicielom naplewać. Nieprawdą jest, że strój nie ma wpływu na sytuację. Jest dokładnie odwrotnie, strój seksowny stanowi rodzaj zachęty, po to jest. Wystarczy obejrzeć reklamy. Oczywiście nie znaczy nie, ale pani przychodząca do faceta o 2 w nocy i robiąca wyszukany striptiz przecież nadaje pewien sygnał. Poza tym nie jest tak, że mamy napalonych facetów i ofiary. Wiele kobiet chce uwieść faceta z różnych powodów i nie koniecznie do tego nadaje się entuzjastyczne rwanie się do seksu. Uogólniając nie da się wtłoczyć całości do jednego schematu

gość

A jak było z żoną Putyfara? Teraz Józef nie miałby lepszej sytuacji niż za faraonów. Wiadomo, że kobieta, której odmówiono seksu, choć o to zabiegała, jest tylko trochę mniej źle nastawiona do faceta jak ta molestowana seksualnie. A z zemsty oskarży bez miłosierdzia. Panowie mają nagrywać deklaracje niewiast? Za wiele niuansów, aby dało się prosto rozwiązać. Żyd w dowcipie mówi uciekając -- wygrałbym w niebie, ale po co mam oskarżać głupiego lwa? Dobrze, żeby nasz prześladowca poniósł karę, ale może nie stwarzać mu okazji do bycia prześladowcą? Lepiej zapobiegać niż leczyć. Wyraźnie i jasno wytyczać granice. Nie wchodzić w przezroczystej koszulce do pokoju mężczyzny, ograniczyć alkohol i narkotyki, unikać czulenia się z obcymi ludźmi. Lepiej nie mieć racji i nie być molestowaną czy zgwalconą.

gość

A jak było z żoną Putyfara? Teraz Józef nie miałby lepszej sytuacji niż za faraonów. Wiadomo, że kobieta, której odmówiono seksu, choć o to zabiegała, jest tylko trochę mniej źle nastawiona do faceta jak ta molestowana seksualnie. A z zemsty oskarży bez miłosierdzia. Panowie mają nagrywać deklaracje niewiast? Za wiele niuansów, aby dało się prosto rozwiązać. Żyd w dowcipie mówi uciekając -- wygrałbym w niebie, ale po co mam oskarżać głupiego lwa? Dobrze, żeby nasz prześladowca poniósł karę, ale może nie stwarzać mu okazji do bycia prześladowcą? Lepiej zapobiegać niż leczyć. Wyraźnie i jasno wytyczać granice. Nie wchodzić w przezroczystej koszulce do pokoju mężczyzny, ograniczyć alkohol i narkotyki, unikać czulenia się z obcymi ludźmi. Lepiej nie mieć racji i nie być molestowaną czy zgwalconą.

gość

Nie dajcie sobie wmówić, że gwałt jest następstwem skąpego ubrania, jak to piszą niektórzy w komentarzach. W Egipcie jest ogromny problem z molestowaniem i gwałtami, a duża część kobiet nosi chusty i zasłania ciało. Wasze tłumaczenia są beznadziejne. Gwałciciel zawsze znajdzie powód.

 
W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij