wtorek, 25 lipca 2017

Jak zaprzyjaźnić się z własną szafą

Czy nie zdarza wam się przynajmniej raz w tygodniu wydać z siebie rozpaczliwy okrzyk „Nie mam się w co ubrać!” Przerzucając po raz kolejny sterty swetrów, żakietów, spódnic czy apaszek, umacniamy się w niechęci do naszych szaf. Jak one mogą być takie... niekompletne!? Co z tego, że trudno je domknąć, a ostatnie wyprzedaże skutecznie wyczyściły nasze konta? My NAPRAWDĘ nie mamy się w co ubrać. Opowiem wam, w jaki sposób ja wypaliłam fajkę pokoju z własna garderobą i dzięki temu okazało się, że mam w co się ubrać.

Problem chronicznie niekompletnej szafy jest udziałem wielu kobiet na całym świecie. Rzadko kto ma tyle szczęścia co Jane Fonda. Wiecie, że ukochany gwiazdy na jej garderobę musiał przeznaczyć całe piętro swojego wieżowca? Rozwiązanie garderobianych problemów a la Fonda jest raczej poza naszym zasięgiem. Nawet gdyby którąś z Was stać było na fanatyczne pozyskiwanie nieograniczonych ilości ubrań o coraz to nowych fakturach, teksturach i strukturach, i maniakalne gromadzenie ich w coraz to nowych zakamarkach mieszkania, to ja zdecydowanie odradzam wam tego typu metody. Zamiast kolejnych zakupów proponuję Wam kilka sprawdzonych przeze mnie zasad. Dzięki ich wprowadzeniu codzienne kompletowanie stroju przestaje być koszmarem, wasze szafy przestaną pękać w szwach, a karty kredytowe nareszcie odsapną.

1. Nieużywane = zbędne

Prawdopodobnie masz w swojej szafie przynajmniej jedną rzecz, której nigdy nie założyłaś i mnóstwo rzeczy, które założyłaś co najwyżej raz. Być może są to czekające na lepsze czasy nieco za ciasne sukienki, być może kupione na wyprzedaży płaszcze, do koloru lub fasonu których nigdy nie byłaś przekonana, ale do ceny owszem. Nie ważne, czy mówimy o swetrze, spódnicy czy szpilkach. Jeśli obecność jakiejś rzeczy w Twojej szafie polega na bezużytecznym zaleganiu, powinnaś się jej pozbyć. Zrobisz miejsce na coś nowego lub przynajmniej zabezpieczysz szafę przed rozerwaniem. Wyrzuć wszystko ze swojej szafy. Rzeczy, których nie nosisz, odkładaj na jedną stertę, rzeczy lubiane i użyteczne na drugą. Bądź bezwzględna. Nie szukaj powodów, dla których jakiś ciuch mimo ewidentnej bezużyteczności powinien uniknąć eksmisji. Może warto pozbyć się tych za ciasnych levisów? Co z tego, że wyglądałaś w nich bajecznie dwa lata temu, jeśli dziś w dopięciu rozporka przeszkadza Ci przynajmniej pięć kilogramów? Niepotrzebnie zalegają w Twojej szafie, dodatkowo Cię frustrując. A co z tym kupionym w szmateksie za dziesięć złotych żakietem od Diora? Okazał się nie w Twoim guście? Dior nie Dior, jeśli bezużyteczny – nie ma dla niego miejsca w twojej szafie. Postaraj się przeprowadzać ubraniową selekcję przynajmniej raz w roku. Gwarantujemy, że odgruzowana szafa jest bardziej skora do współpracy.

Zalegające ciuchy sprzedaj na aukcji internetowej. Zarobione pieniądze będziesz mogła zainwestować w coś naprawdę wystrzałowego.

2. Stary przyjaciel Porządek

Gdy już upewnisz się, że 100% zawartości Twojej garderoby stanowią rzeczy rzeczywiście użyteczne, możesz zabrać się za ponowne załadowanie szafy. Warto zrobić to starannie, dlatego podaruj sobie dużo czasu.

Zacznij od podzielenia ubrań, które pomyślnie przeszły proces selekcji na dwie grupy. Po pierwsze ciuchy „nieoficjalne” – dresy, bluzy, t-shirty, wszystko to, co chętnie zakładasz do sprzątania, krzątania się po domu w chorobie czy biegania, ale co raczej nie znajduje zastosowania w tzw. sytuacjach oficjalnych. Po drugie – cała reszta. Ubrania, w których chodzisz do pracy, na spotkania z przyjaciółmi, randki czy imprezy. Oddzielając ciuchy „oficjalne” od „domowych” równocześnie dziel je na kupki „tematyczne”: osobno dżinsy, osobno spódnice, koszule, tuniki, sukienki, żakiety itd. Ubrania rozkładaj na podłodze, by móc swobodnie ogarnąć wzrokiem całość posiadanej przez Ciebie konfekcji. Dzięki temu szybciej zorientujesz się, czego masz w nadmiarze, a czego Ci brakuje. Gdy już się z tym uporasz, możesz zacząć załadunek. Postaraj się przenieść zaprowadzony na podłodze porządek tematyczny do wnętrza szafy. Zadbaj o to, by w jednym miejscu znalazły się spodnie, w jednym spódnice itd. Gdy jesteś dumną posiadaczką odzieży w każdym kolorze tęczy, rozważ wprowadzenie dodatkowego porządku kolorystycznego. Tematyczne i opcjonalnie kolorystyczne uporządkowanie szafy pozwoli na szybsze komponowanie stroju na każdą okazję i nastrój. Na ubrania „nieoficjalne” przeznacz odrębne półki lub szuflady. Dzięki temu, w tzw. przedwyjściowym zgiełku nie będą niepotrzebnie wpadały Ci w ręce.

3. Podstawa – klucz do sukcesu

Osobom mającym ustawiczne problemy z dobraniem stroju zalecam wyselekcjonowanie z własnej szafy kilku tzw. podstaw. „Podstawa” to w języku mody ciuch uniwersalny – o uniwersalnym kolorze i fasonie, dający się łatwo wkomponować w wiele różnych stylizacji.

  • Dżinsy Najbardziej podstawowe ze wszystkich podstaw są niewątpliwie dobrze dobrane dżinsy. Nieważne czy gustujesz w rurkach czy dzwonach, posiadanie przynajmniej jednaj pary pasujących do wszystkiego prostych dżinsów w kolorze blue lub czarnym, znacznie ułatwia codzienne odzieżowe boje. W zależności od okazji i nastroju możesz dobrać do nich dowolną „górę” - bluzkę z żabotem, białą koszulę, t-shirt z zabawnym nadrukiem, połyskujący top. Dżinsy świetnie nadają się zarówno do stylizacji eleganckich, sportowych, jak i imprezowych.

  • Kardigan Dobry wybór to wdzianko w jednej z barw uniwersalnych (szarość, brąz) lub w kolorze, którego w szafie masz najwięcej. Podobnie jak dżinsy, taki sweter łatwo odnajduje się w każdej stylistyce. Dzięki odpowiednio dobranym dodatkom, może stanowić bazę stroju właściwie na każdą okazję. Za sprawą białej koszuli zyska formalność i elegancję, drewniana biżuteria i kwiecista spódnica z powodzeniem wpiszą go w stylistykę boho, skórzany pasek z ćwiekami nada mu rockowy, odważny charakter.

  • Bluzka koszulowa Koniecznie w klasycznym prostym kroju, gładka, najlepiej w kolorze uniwersalnym. Jeśli źle czujesz się w szarościach i brązach i raczej nie założysz zwykłej białej koszuli, postaw na swój ulubiony kolor. Jak każda ciuchowa podstawa, bluzka koszulowa z łatwością odnajduje się w wielu zestawach. W zależności od nastroju możesz ją nieco zmodyfikować: wyregulować długość rękawa czy wielkość dekoltu. Świetnie wygląda zarówno wpuszczona w spodnia, jak i leżąca luźno na biodrach. Za grzecznie? Spróbuj związać jej dolne poły w seksowny supełek.

  • Mała czarna Nie wychodzi z mody od czasów Coco Chanel. Powinna być możliwie prosta, dopasowana i sięgać co najwyżej kolan. Pasuje na tyle okazji, że aż trudno je wymienić. Jest świetną bazą dla różnego typu biżuterii, butów, torebek. Na spotkanie z przyjaciółkami dobierz do niej kolorowy sweter, marynarkę lub rajstopy, na randkę – elegancką biżuterię, wieczorową torebkę i ulubione pantofle. Nie lubisz czerni? Nie widzimy przeszkód, by Twoją sukienkową bazą była „mała czerwona”, „mała biała” czy nawet „mała pomarańczowa”.

Wyselekcjonuj ze swojej konfekcji własny zbiór ciuchów bazowych. Wybierz te, które nadają się do możliwie wielu różnych stylizacji. Koniecznie zadbaj o ty, by zajęły widoczne miejsce w Twojej szafie. Dzięki temu w kolejnej kryzysowej sytuacji (10 minut do wyjścia a Ty nadal w bieliźnie) jedno spojrzenie w głąb szafy przypomni Ci, że nie jest tak źle, bo przecież zawsze możesz założyć małą czarną (małą czerwona, mała biała, mała pomarańczową).

4. Gotowy zestaw – Twoje koło ratunkowe

Zastanów się nad rodzajem stylizacji, które są Ci bliskie. Lubisz wyglądać lekko i romantycznie, elegancko i formalnie czy raczej preferujesz stroje w ostrzejszej stylistyce rockowo-punkowej? A może jesteś eksperymentatorką i charakter Twojego ubioru zawsze zależy od nastroju? Tak czy siak, warto posiadać w swojej szafie kilka gotowych zestawów ubraniowych – są niezawodnym kołem ratunkowym w każdym przedwyjściowym kryzysie decyzyjnym. Postaraj się, by stworzone komplety odpowiadały Twoim realnym, codziennym potrzebom. Jeśli pracujesz w biurze, zadbaj o to, by wśród skomponowanych zestawów znalazły się przynajmniej cztery formalne. Właśnie zaczynasz się z kimś spotykać? Skoncentruj się na zestawach randkowych. Zaliczasz w tygodniu przynajmniej jedną imprezę? Zadbaj o komplety przynajmniej na trzy kolejne wyjścia. Brakuje Ci pomysłów? Poszukaj inspiracji na blogach modowych. Gwarantujemy, że posiadanie w szafie kilku gotowych odzieżowych pakietów na różne okazje, uchroni Cię przed odzieżową frustracją. Przestrzegamy przed popadnięciem w rutynę. By trik z gotowymi kombinacjami się sprawdził, musisz co kilka tygodni je rozmontować i skomponować na nowo.

W ten oto sposób zaprzyjaźniłam się z własną szafą. A może wy też macie sprawdzone patenty na przeredagowanie garderoby?

Victoria Warszawska

Dodaj do:
Facebook Wykop Blip Śledzik Twitter

Dodajesz komentarz jako gość

Skomentuj

Fill in the blank
komentarze (3)
sortowanie: najstarsze/najnowsze
gość

ja zmieniłam swoje podejście po przeczytaniu Małej czarnej księgi stylu Niny Garcii, teraz hasło "mniej znaczy więcej" jest mi bliższe niż polowanie na wyprzedażach. polecam to podejście i książkę.

gość

To prawda, ja "zreformowałam" swoją szafę po lekturze "Złotej setki" Niny Garcii. Połowę ubrań oddałam, kilka dokupiłam i teraz, kiedy otwieram szafę podjęcie decyzji, co na siebie dziś włożę zajmuje mi 3 minuty :) I zawsze wyglądam dobrze. Po prostu mam tylko rzeczy, które są fajne i dobrze leżą. Uważam też, że najlepszą metodą, by zawsze mieć się w co ubrać jest trzymanie wagi i formy, kiedy ćwiczysz, twoje ciało jest jędrne i smukłe i we wszystkim w odpowiednim dla siebie rozmiarze wyglądasz dobrze, nie ma dylematów, czy widać gdzieś fałdki czy nie :)

gość

Ja odkąd pamiętam po otwarciu szafy mam wrażenie, że nie mam w co się ubrać ;)

 
W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij