piątek, 14 grudnia 2018

Zachwyć się swoim ciałem!

Tylko 1/5 kobiet jest zadowolona ze swojego wyglądu i nie może się doczekać okazji, żeby pokazać się nago. Niedobrze. Kiedy lansowane wokół kanony urody odbiegają od naszego naturalnego wyglądu, czy sposobu ubierania się, wtedy zaczyna nam brakować pewności siebie, czujemy się nieprzystosowane i nieatrakcyjne. Nie dajmy sobie odebrać radości z tego kim jesteśmy i jak wyglądamy.

W listopadowym numerze magazynu „O” (miesięcznika dla kobiet wydawanego przez Oprah Winfrey) zamieszczono zdjęcie nagiej modelki, której ciało zostało porysowane liniami wskazującymi niedoskonałości jej sylwetki. Przerywane kreski sugerowały, co należałoby zmienić (poddać operacji plastycznej), żeby ciało tej kobiety wyglądało „idealnie”. Modelka trzyma przed sobą lalkę Barbie – symbol niedoścignionego piękna, do którego mają dążyć kobiety, jeśli chcą być postrzegane jako atrakcyjne i seksowne.

To powalające zdjęcie. Skoro modelka, która pozuje na co dzień do sesji fotograficznych i bierze udział w pokazach, ma tak dużo do „naprawienia”, to co dopiero, według promowanych w mediach kanonów piękna, miałaby zrobić ze swoim ciałem tzw. zwykła kobieta? Dać obedrzeć się ze skóry? Dążenie do wychudzonych sylwetek i wiecznie młodego wyglądu to zaprzeczenie czerpania przez kobiety radości z tego, kim się jest, z dumy z tego, co ma się do zaoferowania światu. Dobrze, że na świecie zaczyna pokazywać się bezsens i głupotę narzucania kobietom nierealnych wzorców dotyczących ich wyglądu. Kochane – nie dajmy się zwariować!

Patrząc na to zdjęcie przypomniała mi się moja wizyta sprzed kilku lat w pewnym znanym warszawskim salonie urody. Rok po urodzeniu córki, w moich wczesnych latach 30-tych, postanowiłam, że chcę zrobić coś dla siebie i wybrałam się na konsultację do specjalistki. Idąc tam, nie miałam jakiegoś specjalnego problemu ani z wagą, ani ze swoim wyglądem. Chciałam po prostu porady, jak lepiej zadbać o siebie. Specjalistka podeszła do zadania z pełnym zaangażowaniem. Jej uwadze nie umknął żaden szczegół mojej budowy. Skrytykowała dosłownie wszystko: brzuch wyciąć, kilogramy zrzucić (idąc tam nie byłam świadoma, że mam jakieś zbędne kilogramy i oto zostałam oświecona – zawsze jest coś do zrzucenia). Dowiedziałam się jeszcze, że mam zły kolor skóry, obwisłe ramiona i w ogóle jest źle, a będzie jeszcze gorzej. I tak oto w piękny sierpniowy dzień dla mnie słońce zaszło, poczułam jak grunt usuwa mi się spod nóg i w ogóle myślałam już tylko o tym, że najlepiej to zapaść się pod ziemię i jeszcze o tym, jak ja w ogóle mogłam do tej pory tak spokojnie sobie żyć. Na początek pani zaaplikowała mi odchudzanie w specjalnej kapsule. Zostałam „uświadomiona”, jak niedoskonałe jest moje ciało. Po wyjściu z salonu było mi naprawdę źle. Myślałam o tym, jak dobrze się czułam idąc tam i jak fatalnie się czuję wychodząc. Stwierdziłam, że coś tu nie gra. Postanowiłam, że nie dam się zamknąć w kapsule i gwiżdżę na to wszystko. Od razu poczułam się lepiej.

Niedawno zobaczyłam na Polsat Cafe nowy program, do którego przychodzą normalne fajne polskie kobiety, żeby dowiedzieć się, jak wielu zabiegom i operacjom musza się poddać, żeby podobać się sobie i światu. Bardzo to dołujące. Dobrze, że są już media, które przekazują nam inne spojrzenie. Zdjęcie modelki z O Magazine mówi do nas tak: Tylko dlatego, że zniekształcony obraz kobiecego ciała jest możliwy do zrealizowania (przy pomocy współczesnej medycyny), nie powinno to oznaczać, ze mamy okaleczać swoje ciała w dążeniu do takiego wynaturzonego ideału.

Dlatego proponuję, żeby zamiast krytykowania siebie i dostosowywania się do cudzych wyobrażeń na temat tego, co jest atrakcyjne, odkrywać jak piękne jest twoje własne ciało. Nasz dziennikarka Wiktoria Warszawska przygotowała specjalnie dla Was wskazówki pomagające w bezbolesnym pokochaniu własnego ciała takim, jakim jest.

1. Zmień własne wyobrażenia o pięknie

Jedna z moich przyjaciółek wyrywa z magazynów zdjęcia wychudzonych modelek i z uporem maniaka obkleja nimi meble i sprzęty kuchenne. Twierdzi, że takie fotki inspirują ją do pracy nad sobą. Wciąż zastanawiam się, jakiego charakteru „prace” musiałaby podjąć, by upodobnić się do którejś z tych dziewczyn. Z pewnością byłoby to wypchanie biustu silikonem, a ust botoksem, o morderczej diecie nie wspominając. Wszystkie dobrze wiemy, że kanony piękna są umowne, że w toku historii zmieniały się jak w kalejdoskopie. Kanony są tylko wyobrażeniem o pięknie, pewną propozycją piękna, na dodatek często opresyjną wobec kobiet. Nie musimy się im podporządkowywać! Zamiast naginać swój wygląd do cudzych wyobrażeń o pięknie, stwórzmy własne wyobrażenia o pięknie dostosowane do własnego ciała! Na początek postaraj się, by w przestrzeni, w której spędzasz czas (dom, biuro), znalazły się wizerunki kobiet o urodzie odbiegającej od utartych kanonów. Przerzuć stare magazyny, rodzinne zdjęcia, poszukaj fotek aktorek o oryginalnej urodzie. Zadbaj o różnorodność. Gdy Twoje oczy przyzwyczają się do różnych form piękna, dostrzegą także wyjątkowość twojego własnego.

2. Piękna ona, piękna ja.


Dostrzegaj piękno w kobietach otaczających Cię na co dzień – mamie, babci, sąsiadkach, koleżankach z pracy, czy w spotykanych na ulicy nieznajomych. Wycisz myśli w stylu: „znowu przytyła”, „brzydko jej w czerwonym”, „nie powinna nosić tak obcisłych spodni”. Skup się na tym, co możesz pochwalić. Gdy następnym razem spotkasz koleżankę z pracy, tę z dużą pupą, zamiast po raz setny zastanawiać się, dlaczego nie zacznie nosić spódnic tuszujących jej rozmiary, popatrz jaka ta pupa jest seksowna. Wyjmij koleżankę z szufladki z napisem „duża pupa” i przełóż do innej. Może z napisem „„kobiece kształty” albo dla odmiany „piękne piwne oczy”? Zadbaj, by Twoje myślenie o innych kobietach zdominowały pozytywy. Gdy już nauczysz się patrzeć mniej krytycznie na innych, odkryjesz, że jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki w lustrze bardziej podobasz się sama sobie.

3. Spójrz na swoje ciało z wdzięcznością


Twoje ciało to nie tylko za małe piersi, brzydkie nogi czy krzywy nos. Twoje ciało jest przede wszystkim skomplikowanym systemem miliardów komórek. Jest bardzo mądre. W każdej chwili zachodzą w nim skomplikowane procesy, dzięki którym możesz żyć, a których nawet nie musisz kontrolować. Postaraj się dostrzec w swoim ciele najlepszego przyjaciela, takiego, który zawsze przy Tobie był, jest i będzie. Gdy następnym razem staniesz przed lustrem, postaraj się dostrzec w nim całość. Pomyśl o nim jako o magicznym systemie, dzięki któremu żyjesz. Dzięki niemu poruszasz się, widzisz, czujesz, smakujesz. Nie szukaj defektów. Krytyczne spojrzenie musi wywołać negatywne emocje. Niechęć, którą żywisz do swojego ciała za to, że nie jest w stanie sprostać narzuconym mu estetycznym rygorom, postaraj się zastąpić wdzięcznością za to, że po prostu jest.

4. Powiedz krytykantom, żeby się zamknęli


Świadomie lub nie, nasi znajomi i rodzina często skutecznie obniżają nasz poziom zadowolenia z wyglądu i dokładają przysłowiowe kamyczki do tego, że przestajemy czuć się w swojej skórze dobrze i komfortowo. Pozwalają sobie na uszczypliwości pod adresem naszej figury, wzrostu czy karnacji. Zamiast się nami zachwycać doradzają, co zrobić, żeby „zatuszować” niedoskonałości. Mogą nie robić tego złośliwie i myśleć, że są pomocni, ale co z tego, skoro pogłębiają twoje problemy z akceptacją swojego wyglądu i tym samym zabierają ci radość z bycia tym kim jesteś. Jeśli zależy im na Twoim dobrym samopoczuciu, powinni zachwycać się tobą, a w najgorszym wypadku trzymać język za zębami. Gdy następnym razem koleżanka zasugeruje Ci, że powinnaś trochę schudnąć, po prostu jej powiedz, że Twoje ciało jest Twoją sprawą.

-- Wiktoria Warszawska


Tak, wszystkie jesteśmy perfekcyjnie nieprefekcyjne. I możemy być z siebie dumne.

Joanna Keszka

Dodaj do:
Facebook Wykop Blip Śledzik Twitter

Dodajesz komentarz jako gość

Skomentuj

Fill in the blank
komentarze (4)
sortowanie: najstarsze/najnowsze
gość

Witam
Chciałam dodać od siebie parę słów.
Czytając ten artykuł miałam wiele myśli w głowie, ale muszę
przyznać, że ujęła to Pani perfekcyjnie.
Choć mam zaledwie 19 lat nauczyłam się, że nie ważne jest
to jak wyglądasz, ważne jest to jaka jesteś dla siebie i innych.
Kiedyś tego nie wiedziałam i być może dlatego byłam inaczej spostrzegana wśród rówieśników. A być może dlatego, że to oni
byli zafascynowani zewnętrznym pięknem nastoletnich dziewczyn.
Uważam, że każda Kobieta powinna podkreślać swoją naturalną urodę, bez względu na to ile ma kilogramów. I szczerze mówiąc akceptacja siebie oraz swojego ciała jest najodpowiedniejszym wyborem na jaki możemy się zdecydować.
Artykuł bardzo mi się spodobał i z pewnością będę
zaglądać tu znacznie częściej :)
Pozdrawiam

gość

Wypowiedź poniżej została wysłana przeze mnie ;)
Dopiero teraz zauważyłam, że nie była zalogowana :]

gość

Przeczytałam i zostałam fanką tego portalu a powyższy artykuł chyba sobie wydrukuję i powieszę na lodówce.Zmarnowałam kawał życia na kompleksy co spowodowało brak zycia zawodowego i męczarnie w postaci bycia kurą domową". Obecnie jestem na etapie pracy nad zmianą myślenia na swój temat z kategorii"źle" na "dobrze".Nie wiem czy się uda, ale cały czas próbuję.Trzymajcie kciuki:-)

gość

Najważniejsze to dobrze czuć się w swoim ciele. Mnie zbędne kilogramy bardzo przeszkadzały, wobec czego stosowałam różne diety, które jednak nie przynosiły zamierzonych efektów. W końcu zdecydowałam, że jest mi potrzebna pomoc. Dietetyk Rzeszów w salonie kosmetycznym http://ckerzeszow.pl/ to był strzał w dziesiątkę. Dzięki opracowanemu przez niego menu chudnę zdrowo, dzięki czemu świetnie się czuję.

 
W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij