piątek, 24 marca 2017

Upiorne kosmetyki sprzed wieków

Dzisiaj dostępność kosmetyków jest powszechna. Nawet nie musimy fatygować się do drogerii czy perfumerii, wystarczy wirtualna wizyta w sklepie internetowym. No dobrze, ale czy zastanawiałyście się, jak musiały radzić sobie kobiety setki lat temu?

Przez wieki, zanim powstał prężny przemysł kosmetyczny, kobiety też chciały dbać o wygląd zgodnie z obowiązującymi kanonami. Nienaganne makijaże, które możemy podziwiać w filmach historycznych to całkowicie nowoczesny efekt pracy charakteryzatorów. Każda z Nas słyszała, że boska Kleopatra kąpała się w kozim mleku. Ale co poza tym? Oto kilka tajemnic wizażu czasów minionych. Trzymajcie się mocno...

Staroegipski kolagen
Obecnie dla osiągnięcia efektu pełnych, ponętnych warg możemy wybierać między zastrzykami z kolagenu lub kwasu hialuronowego. Czytając o skutkach ubocznych pewnie myślicie, że w XXI w. popadamy w szaleństwo. Nie doceniacie siły desperacji sprzed tysięcy lat. Staroegipski sposób był nie mniej drastyczny. Gdy naglił czas – szalona nocna impreza – modne Egipcjanki sięgały po substancję z rozgniecionych mrówek, zmieszanych z sokiem z żuków i wosku pszczelego. Rolę szminki pełniła mieszanina czerwonej gliny, rdzy (tlenku żelaza), henny, jodyny, bromu i mannitolu. Powstające w ten sposób toksyczne związki bromu były zdrowotnie zgubne dla pań oraz całowanych adoratorów.

Konturówka faraonów
Patrząc na popiersie Neferetiti widzimy, że Egipcjanie używali też konturówek i cieni do powiek. Owszem, cienie wyrabiali na bazie związków miedzi, natomiast ich eyeliner zwał się kohl. Pomysłowi Egipcjanie produkowali go z galeny, minerału będącego siarczkiem ołowiu. Prócz pięknego wyglądu fundowali sobie ołowicę, której ostatnim etapem jest śmierć poprzedzona drgawkami i śpiączką.

Helleńska odżywka do włosów
W starożytnej Grecji dbano o fryzury. Widziałyście kiedykolwiek podobiznę łysego greckiego filozofa? Wszyscy z gęstymi czuprynami. Otóż ówczesnym sposobem na bujne pukle – naukowo wątpliwie skutecznym – była odżywka na bazie tłuszczu zwierzęcego. Taka pasta wcierana była ochoczo we włosy. Miała gwarantować większą objętość i szybszy wzrost. Ciekawostką jest to, że chętniej sięgali po nią panowie. Ale wiadomo, kto łysieje.

Błotne kąpiele Rzymianek i Greczynek
Taki tytuł jest trochę mylący, gdyż nie błoto było głównym składnikiem gwarantującym młody wygląd skóry. A co? Odchody krokodyli. Elity antycznego Rzymu i Grecji fundowały sobie wielogodzinne kąpiele w mieszaninie podgrzanego błota i krokodylich ekskrementów. Oczywiście żadna ówczesna dama nie mogła obejść się też bez maseczki. Teraz już wiecie, co kryje się pod określeniem krynice młodości. Jedyny plus to nieszkodliwość takich zabiegów.

Depilacja epoki renesansu
Zastanawiacie się jak usuwano zbędne owłosienie w epoce odrodzenia? Może gorący wosk? Nic z tych rzeczy. Stosowano krem do depilacji. Brzmi nieźle? Wśród składników było wapno palone i arszenik, aby spalić niechciane owłosienie. Humanizm najwyraźniej odwieszano na kołek. Podczas wojennych niedoborów lat 1940-tych, zdesperowane kobiety stosowały do depilacji papier ścierny. Chyba już lepszy papier niż wapno palone.

Królowa jest tylko jedna
A Ty musisz być taka, jak Ona.
Z takiego założenia wychodziły angielskie damy dworu królowej Elżbiety z Tudorów. Jej obliczę okalała fryzura ognistej barwy. Ale w XVI wieku nie było farb do włosów. Metoda przyprawia o ciarki. Modnisie sięgały po wodnistą miksturę sporządzoną z ołowiu, wapna palonego i siarki. Farbowano w ten sposób i fryzury i peruki. Ceną były nudności, bóle głowy i krwotoki. Ania z Zielonego Wzgórza nie doceniała swojego naturalnego skarbu.

Gdyby Max Factor żył w renesansie
Wówczas jego podkłady w niczym nie przypominałyby produktów znanych obecnie. Ideał alabastrowego oblicza i ukrywanie wszelkich niedoskonałości cery osiągano pokrywając twarze grubą warstwą pudru. Tak upiększone postacie obu płci najsilniej kojarzymy z barokiem, ale trend narodził się wcześniej. Szkopuł w tym, że pudry te robiono z cerusytu, rzadkiego minerału zwanego też białym ołowiem. Nie bez przyczyny. Toksyczny ołów zabijał, a skóra bez pudru wyglądał koszmarnie. Była alternatywa. Zabiegi upuszczania krwi też dawały szlachetne blade lica.

Barokowe peruki
Która z Nas nie podziwiała fantazyjnego przepychu peruk z tej epoki. Efektownie wieńczyły jeszcze bardziej oszałamiające suknie. Zastanawiałyście się może, jakim cudem trzymały się one na głowach? A im peruka większa i wykwintniejsza, tym cięższa. Otóż stosowano klej ze smalcu. To cały sekret. Innym jest fakt, że również przez ten specyfik, barokowe peruki żyły własnym życiem. Były siedliskiem insektów, pasożytów i wabiły szczury. Ostatni problem rozwiązano konstruując pomysłowe hełmy-klatki, aby właścicielka peruki mogła w nocy spać spokojnie.

Virginity

Dodaj do:
Facebook Wykop Blip Śledzik Twitter

Dodajesz komentarz jako gość

Skomentuj

Fill in the blank
komentarze (4)
sortowanie: najstarsze/najnowsze
gość

fuuu:/

gość

bardzo pobieżne informacje, a nawet skrawkowe powiedziałabym. Poza tym ten tekst nic nie wnosi bo jest obszerna i o wiele ciekawsze literatura o kosmetyce w przeszłości niż ten "artykulik piątego przemiału" i jeszcze ten potoczny język. Ogłupiłam się czytając go. studentka historii

 
W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij