poniedziałek, 23 października 2017

Psychologiczne sztuczki żywieniowe

Nie zamierzamy Was zanudzać kolejnymi truizmami o zbawiennym wpływie warzyw i owoców na organizm. Nie obiecujemy talii osy w 2 tygodnie. Pokażemy techniki wspomagające utrzymanie zgrabnej sylwetki. Nasza metoda opiera się wyłącznie na psychologii.

Internet i prasa przepełnione są cudownymi receptami na nienaganną sylwetkę. Barbarella.pl dla odmiany chce pokazać Wam kilka żywieniowych sztuczek. Nie mają one wiele wspólnego z dietetyką. Oddziaływają na umysł i świadomość. Nie wymagają żelaznej siły woli i drakońskich wyrzeczeń (jestem twarda, wytrzymam cały dzień na woreczku ryżu i kawałku marchewki). Korzystają z autosugestii i polegają na grze prowadzonej z własnym umysłem.

Popełnij z premedytacją 2 błędy żywieniowe

Nowicjuszki w odchudzaniu od razu zmuszają się do rezygnacji z wszystkich bomb kalorycznych i nigdy nie dają rady. Mają poczucie winy i szybko się zniechęcają. Mamy inną propozycję. Z 3 najbardziej kalorycznych składników menu 2 sobie zostawcie, a zrezygnujcie tylko z jednego. Nie pozbawiacie się radości z posiłku, jednak ograniczacie liczbę kalorii, a jednocześnie Wasz umysł odczuwa satysfakcję z konsekwentnego działania. Masz ochotę na kanapkę z masłem i wędliną? Zjedz sam chleb z masłem albo suchą kanapkę z wędliną.

Bąbelki przed posiłkiem

Przed większym posiłkiem wypijcie szklankę lub dwie gazowanego napoju. W grę wchodzi wyłącznie woda mineralna. Żadnych słodzonych napojów albo alkoholu. Trik polega na tym, że gazowany aperitif sprawi, że poczujecie się bardziej syte, więc mniej zjecie.

Manualnie angażujące przekąski

Do przegryzania między jednym posiłkiem a drugim polecamy owoce, które trzeba obrać przed jedzeniem. Mogą to być nie łuskane orzechy, nie obrane pomarańcze, mandarynki (ale nie nadziewane czekoladki w pozłotkach!). Sztuczka polega na tym, że bardziej angażujecie się w proces przygotowywania przekąski niż w jej jedzenie. Dodatkowo sterta łupin cały czas podświadomie zwraca Wam uwagę, ile już zjadłyście.

Myj zęby

Silnie miętową pastą, dodajmy. Gdy odczuwacie głód i nie możecie zapanować nad podjadaniem między posiłkami, umyjcie zęby. Po pierwsze odrywacie się od jedzenia. Po drugie będzie miały w ustach silny miętowy posmak, który kłóci się ze smakiem prawie każdej przekąski. W końcu Wasz umysł podświadomie łączy mycie zębów z końcem posiłku. Tym samym mózg ogranicza łaknienie.

Jedz z coraz mniejszych talerzy

Rada wydaje się niedorzeczna, ale taką nie jest. Wykorzystuje siłę autosugestii. Mniejszy talerz to oczywiście mniejsze porcje. Mała porcja na dużym talerzu to szczególnie żałosny widok. Natomiast pełny talerz, który staję się pusty w miarę jedzenia to informacja dla mózgu o końcu posiłku. Lepiej także jeść z kolorowych talerzy niż z jednobarwnych. Te drugie potęgują uczucie niedosytu.

Przyciasne ubrania

Ten punkt lekko trąca masochizmem. Gdy przybieramy na wadze, mamy tendencję do zakładania coraz luźniejszych ubrań i możliwie najwygodniejszych. To błąd! Zamiast miękkiego i elastycznego dresu dżinsy i to takie przyciasne. Niewygodnie? O to chodzi. Umysł musi nieustannie otrzymywać bodźce dopingujące do spadku masy ciała.

Płać gotówką

Jest to naukowo dowiedziony fakt. Kto nie płaci gotówką, nie kontroluje swoich wydatków. Płacenie za żywność gotówką to ulga dla portfeli i żołądków. Wariant tej metody zaleca napisać sobie listę zakupów. A następnie konsekwentnie ją zrealizować. Ochroni to Was przed nieopatrznym kupieniem paczki ciastek albo porcji lodów.

Stop dokładkom

Co robić, gdy nie możecie przerwać jeść, a dokładka goni dokładkę? Jest na to trochę radykalny sposób. Musicie uczynić Wasz talerz i danie na nim nieapetycznymi. Jak? To już zależy od Was i Waszej wrażliwości. Najprościej rzucić na talerz zużytą serwetkę, albo wstawić talerz w talerz. Umysł musi szybko otrzymać sygnał, że to koniec posiłku.

Potrzebę słodkości zagłuszaj czekoladą

Ale wyłącznie gorzką. Gdy naprawdę czujecie, że musicie sięgnąć po coś słodkiego, to niech to będzie gorzka czekolada. Jej jedzenie – o ile mówimy o cząstkach, nie tabliczkach – ma same zalety. Dobrze wpływa na serce, działa kojąco na nerwy. Przyniesie ulgę, pożądany smak i uczucie sytości.

Żadnych śmieciowych przekąsek w domu

Dotyczy to wszelkich chipsów, chrupek, landrynek, cukierków i innych ciastek. Trzymając je w domu tylko na „wszelki” wypadek tylko się oszukujecie i skazujecie na porażkę. Zaoszczędzicie sobie rozczarowań i zbędnych kilogramów, gdy zlikwidujecie takie pokusy, zamiast nieskutecznie z nimi walczyć.

Virginity

Dodaj do:
Facebook Wykop Blip Śledzik Twitter

Dodajesz komentarz jako gość

Skomentuj

Fill in the blank
komentarze (2)
sortowanie: najstarsze/najnowsze

Zgadzam się, potwierdzam. Nigdy nie stosuję diet, mam dwoje dzieci i 50 kg. Jem naprawdę duży obiad, bo mam zasadę, że nie jem byle czego. Musi być ugotowane, przygotowane starannie, w min. trzech kolorach. Tłusto, syto. Pozostałe posiłki mogą być obfite, ale zdrowe i lekkie: np. w szkole bułka z jogurtem. Do podjadania wieczorem: chrupkie pieczywo pełnoziarniste (jak WASA) z masłem. Smaruje się długo i starannie (żeby się nie pokruszyło), gryzie długo, więc można jeść i jeść, ze świadomością, że tego pragną moje włosy, skóra i paznokcie:) (choćby wit. B)

gość

boskie foto - juz wiem jak od poniedziałku będzie wyglądało moje drugie śniadanie w pracy :)))

 
W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij