niedziela, 19 listopada 2017

Dlaczego tak wiele kobiet nie lubi swoich wagin?

Labioplastyka, czyli chirurgia plastyczna warg sromowych, zdobywa na świecie coraz większą popularność. To chore, bo kobiety nie potrzebują żadnej chirurgicznej plastyki swojego sromu. Jedyne czego nam potrzeba, to zaprzyjaźnienia się ze swoim ciałem. Zamiast operować swoje cipki, oglądajmy je i podziwiajmy, bo właśnie takie jakie są, są wspaniałe.

Niedawno na antenie brytyjskiej rozgłośni BBC Radio 4 zgromadzone w studio panie rozmawiały o rosnącej popularności zabiegów kosmetoginekologicznych. Niestety raczej trudno sobie wyobrazić swobodną rozmowę o estetyce warg sromowych i kobiecym nastawieniu do swoich zewnętrznych narządów płciowych w polskim eterze. Jeśli nawet, to pewnie taka audycja trafiłaby na antenę o takiej porze, w której można mieć wątpliwości, czy to jeszcze późna godzina nocna, czy też już raczej nader wczesna poranna. Takich cenzorskich zahamowań nie mają w brytyjskiej BBC. Na antenie BBC Radio 4 audycja była nadawana między 10.00 a 11.00 rano!

Tym razem kobiecą godzinę wypełniła rozmowa o tym, jak postrzegamy nasze strefy intymne i dlaczego właściwie tak, a nie inaczej myślimy o swoich waginach. A za punkt wyjścia do dyskusji posłużyła rosnąca popularność labioplastyki (zwanej też waginoplastyką). Gdyż właśnie estetyka warg sromowych jest coraz szybciej rozwijającym się sektorem chirurgii oferującej upiększanie kobiecego ciała. Do studia zaproszono dr Susan Bewley, lekarkę ginekologii z 30-letnim stażem, wykładającą położnictwo w londyńskim King’s College. W rozmowie wzięła udział także dr Clare Chambers zajmująca się współczesną filozofią polityki na Uniwersytecie w Cambridge oraz Kaye Wellings, kierowniczka wydziału badań nad społecznymi i środowiskowymi aspektami zdrowia seksualnego i reprodukcyjnego w London School of Hygiene & Tropical Medicine.

Normy w naszych majtkach i głowach

Początek audycji poświęcono kluczowej kwestii: normom estetycznym cipek. Bo skoro mamy labioplastykę, czyli chirurgię plastyczną warg sromowych, to kobiety, które decydują się na zabieg i lekarze, którzy go przeprowadzają, muszą mieć jakiś „idealny” model odniesienia. Według National Health Service (NHS, taki brytyjski odpowiednik NFZ) o problemie przerostu warg sromowych możemy mówić dopiero wtedy, gdy dochodzi do ograniczenia funkcji społecznych posiadaczki, takich zbyt dużych warg, a to zdarza się bardzo, bardzo rzadko. Zbyt dużych, czyli? Susan Bewley wyjaśniła, że jeżeli chcemy już mówić o standardowych wymiarach, to badania dowiodły, że w przeważającej większości byłoby to 0,5-3,5 cm dla łechtaczki, wargi sromowe większe osiągają wielkość do 12 cm, a mniejsze przeważnie do 5 cm szerokości i 10 cm długości. Jednak tak samo, jak każda z nas kobiet jest inna, także nasze cipki są różne i na tej różnorodności polega cały urok. Można mieć nawet wargi sromowe „mniejsze” większe od „dużych” i też jest dobrze.

Ale dlaczego kobiety wstydzą się własnych warg sromowych? Susan Bewley przyznała, że można to zauważyć w czasie badań ginekologicznych. Tylko niewielki procent pacjentek nie czuje żadnego skrępowania, podczas, gdy spora grupa jest po prostu zawstydzona, a niektóre niemal przepraszają za narażanie innych na oglądanie swoich stref intymnych. Skąd tak wielka niepewność odnośnie własnego wyglądu? Bewley zauważyła, że kobiety w przeciwieństwie do mężczyzn nie mają okazji zobaczyć zbyt wielu wagin. Chcąc porównać wygląd własnej, sięgają do najłatwiej dostępnych źródeł, czyli przede wszystkim Internetu, w którym dominują treści pornograficzne oraz materiały promocyjne klinik oferujących labioplastykę. W obu przypadkach mówimy o zdjęciach nierealistycznych narządów, albo komputerowo retuszowanych. Zresztą Bewley wspominała całkiem nieodległe czasy, w których nawet w książkach będących pomocami dydaktycznymi zobaczyć można było zdjęcia żeńskich genitaliów z fotomontażowo usuniętymi łechtaczkami. Bewley zaleca wszystkim paniom szukającym zdjęć wagin książkę „Femalia” Joani Blank lub fotoblog Show Your Vagina! oraz brytyjską wystawę autorstwa Jamie’ego McCartney’a The Great Wall of Vagina, składającą się z gipsowych odlewów kobiecych stref intymnych. Słowem komentarza trzeba dodać, że „Femalia” to tytuł sprzed lat. Teraz na rynku księgarskim mamy fotoalbum „I'll Show You Mine” (czyli: pokażę ci moją). Oczywiście niestety nie polskim.

Szablonowa wagina?

A skąd w ogóle bierze się przekonanie, że istnieje jakaś norma? Clare Chambers wyjaśniła, że wszystkie kryteria normalności silnie zależą od kontekstu społecznego. W trakcie dorastania i socjalizacji zaszczepia się Nam pewne określone kostrukty społeczne. Tworzymy je na podstawie tego, co Nas otacza, co leży w zasięgu naszej obserwacji i jest Nam dostępne w procesie poznawania świata. W ten sposób, w zasadzie nieświadomie, budujemy własne normy społeczne, do których próbujemy się na siłę dopasować. Sporą część takich norm uwewnętrzniamy jako własne, mimo że są narzucane przez otoczenie. Od dzieciństwa dziewczynkom wmawia się, że mają być śliczne i miłe. Potem kobiety starają się podobać mężczyznom, za wszelką cenę, bo uroda jest postrzegana jako nasza najważniejsza karta przetargowa. Wygolona cipka, zamknięta „jak bułeczka”, to symbol dziewiczych narząd płciowych, za którymi „tęsknią” mężczyźni. Waginy dorosłych kobiet tak nie wyglądają, ale część kobiet tak bardzo chce zaspokoić męskie fantazje, że decyduje się na okaleczanie swojego ciała nawet w najbardziej intymnych miejscach. Bo waginoplastykę trzeba nazywać okaleczaniem. Dążenie do standaryzacji w sferze intymnej jest absurdalne i wbrew żeńskiej naturze. W kobiecej naturze leży chęć odróżniania się, cała zabawa polega na tym, że jesteśmy takie różne i takie piękne każda na swój własny, niepowtarzalny sposób. Także w miejscach intymnych.

Virginity

wszystkie zdjęcia pochodzą z vulvart.tumblr.com

 

Dodaj do:
Facebook Wykop Blip Śledzik Twitter

Dodajesz komentarz jako gość

Skomentuj

Fill in the blank
komentarze (18)
sortowanie: najstarsze/najnowsze
gość

Myślę, że to taki sam problem jak z każdą inną częścią ciała. Na siłę chcemy się upiększać, wyglądać jak modelki z czasopism, zamiast cieszyć się tym, co mamy.

gość

Ja tam nie oglądam swojej waginy. Mam jaką mam. Dobrze mi z nią i nie czuję potrzeby zmieniania jej. Gdyby zaś mój partner miał co do niej jakieś obiekcje, szybko zniknąłby z mojego życia.

gość

"Ja tam nie oglądam swojej waginy. Mam jaką mam. Dobrze mi z nią i nie czuję potrzeby zmieniania jej" - nie wierzę w takie słowa, żeby polubić swoja cipkę trzeba ją zobaczyć, inaczej to jest tylko takie "tolerowanie" tego, że się ją ma, a co z dotykaniem waginy, też tego nie robisz? a mężczynom pokazujesz swoją cipkę? oglądanie cipki wymaga odwagi, co do tego nie mam wątpliwosci: wychowanie pod hasłem "ręce na kołdrze" i inne takie wynalazki robią swoje, wyjście po za ten schemat grzecznej dziewczynki, która tylko "oddaje" się mężczynom bez przyglądania się sobie czy dogadzania sobie było dla mnie osobiście niepokojace, ale poruszajace i wyzwalajace jednoczesnie, polecam,

gość

Piękna jest ta pierwsza, wyszywana

gość

Oglądałam kiedyś program o kobietach, które poddają się temu zabiegowi. Najbardziej utkwiła mi w pamięci młoda dziewczyna, która poddała się zabiegowi z powodu swojej siostry, która śmiała się z niej , że ma za duże wargi sromowe. I dziewczyna zapragnęła mieć "normalnie" wyglądające narządy. Co pokazuje, że czasem za mocno przejmujemy się tym co ktoś mówi niż tym jak się czujemy ze swoim ciałem i w swoim ciele.

sukienka też jest niezła!

gość

Dość łatwo jest powiedzieć, gdy wszystko jest w granicach normy i odpowiednio małe(czyt. wygodne). Ale już jeśli takie wargi sromowe są długości kilku centymetrów i jak się stoi to wisza na powiedzmy 3-4cm między nogami. Nawet jeśli się to zaakceptuje, to i tak zostaje dyskomfort, na przykład podczas doboru bielizny, czy jazdy na rowerze.

gość

Jedyna kosmetyka jaką dopuszczam to depilacja, a to dlatego, żeby podkreślić tą pozostałą resztę.
Większa łechtaczka, czy wewnętrzne wargi mnie tylko podniecają i dodają wartości partnerce.
Akceptujmy swoje ciała jakimi są. Zawsze mamy coś do zaoferowania.

gość

"Nam" pisze się małą literą.

Nie wiem zawsze można zrobić sobie " plastyke" i mieć nowa piękna wagine hmmm ja jednak chyba wole zatrzymać swoją bez narażania na zbędne korekty....

gość

problem nie lezy mysle w tym jakie sa teraz tylko po pradzie kiedy sie małą tnie i rozrywa...niestety wtedy wszystko sie zmienia i dla nas i dla partnera...tego problemu oczywiscie nie maja panie które mają cesarke :)

gość

Niestet ale niekiedy te roznice w budowie intymnej naprawe sa bardzo duze i tu kobiety powinny wiedziec ze moga cos na to poradzic. Czasem takie zmiany powoduja u kobiet straszny wstyd i zamkniecie sie na wiele rzeczy:( za przyklad mam moja przyjaciolke. Ja z kolei mialam problem po porodzie naturalnym z wiotkoscia i dyskomfortem zwiaznym z bliznami po nacinaniu:( Poszlam na zabieg Monalisa Touch ktory przywraca dawna jedrnosci i rewitalizuje tkanki pochwy, nie mam sladu po rodzeniu. Po mnie poszla moja przyjaciolka co w jej przypadku super efekt zmienil zyci i sposob patrzenia na siebie, i juz sie nie wstydzi nawet sama przed sobo.

gość

Czytalam o tym zabiegu Monalisa Touch i polecilam go mojej kolezance, bo ma taki problem ze nie ma szansy zeby w zyciu wyjsc w stroju kapielowym czy poprostu w majtkach. Biedna jest strasznie bo wstydzi sie nawet przebierac w szatki a jest doskonala w sportach:((( Zrobila zabieg i normalnie zyje, szkoda ze nikt jej o tym wczesniej nie powiedzial.

gość

Mozecie cos wiecej napisac o tym zabiegu Monalisa Touch, szczegolnie interesuja mnie opisy Pan juz po samym zabiegu, z tego co czytalam jest najlepszy jezeli chodzi o te partie. Jestem prawie zdecydowana ale chce jeszcze z kim popisac na ten temat. Dziekuje

gość

Ja mam problem bo mam 12 lat .....no i mam takie dziwne wargi sromowe wystajace .No i wstydze sie poinformowac o tym mame bo to dos wstydliwa sprawa co mam zrobic . Jak mozna samemu to moze wyleczyc nw pomocy!

gość

Mocno wystające i wiszące wargi mniejsze są ohydne

gość

Nie znoszę kiedy same kobiety używają słowa "cipka". Jest wulgarne i niezmiennie kojarzy mi się z menelami spod sklepu opisującymi w ten sposób kobiety. Jest to kolejne męskie zwycięstwo na polu sfery intymnej.Niech to będzie VAGINA, która nie niesie ze sobą pogardliwych skojarzeń.Błagam, kobiety, szanujcie siebie i swoje części ciała!!

gość

Co jest w cipie pięknego?! Zooperowana czy nie zawsze brzydka. Niestety taki ma okropny wygląd i trzeba się z tym pogodzić.

 
W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij